Bitwa pod Kockiem
Wydarzenia Historyczne
2–5 PAŹDZIERNIKA 1939 ROOKU
Ostatnia wielka bitwa kampanii wrześniowej
Gdy znaczna część Polski znajdowała się już pod okupacją, a Warszawa skapitulowała, wciąż istniało wielkie zgrupowanie Wojska Polskiego gotowe kontynuować walkę. Była nim Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”, dowodzona przez generała Franciszka Kleeberga.
W dniach od 2 do 5 października 1939 roku jej żołnierze stoczyli w rejonie Kocka, Serokomli, Adamowa i Woli Gułowskiej ostatnią wielką bitwę kampanii polskiej. Nie była to walka pokonanej armii, która jedynie oczekiwała na swój koniec. Przez cztery dni Polacy atakowali, przechodzili do kontrataków i zmusili znaczne siły niemieckie do wykorzystania wszystkich dostępnych środków, aby ich powstrzymać.
Armia, która nie chciała się poddać
SGO „Polesie” była wyjątkowym zgrupowaniem, które powstawało w trakcie samej kampanii. Pod dowództwem Kleeberga liczyła około 20 000 żołnierzy, wśród których znajdowały się jednostki regularne, oddziały rezerwowe oraz żołnierze pochodzący z innych rozbitych formacji.
Po walkach z wojskami sowieckimi pod Jabłonią i Milanowem Kleeberg kontynuował marsz na zachód. Jego zamiarem było dotarcie do składów uzbrojenia w Stawach, w pobliżu Dęblina, gdzie spodziewał się znaleźć amunicję i inne zaopatrzenie niezbędne do dalszej walki.
Sytuacja Polski zmieniła się jednak radykalnie. Warszawa skapitulowała 28 września, a siły niemieckie stopniowo zamykały drogi odwrotu.
Kleeberg nie zamierzał jednak rezygnować z walki, dopóki istniała możliwość prowadzenia działań bojowych.

Kock: cztery dni walki
2 października rozpoczęły się walki z niemiecką 13. Dywizją Piechoty Zmotoryzowanej. Polacy odparli jej ataki, a w różnych sektorach przeszli do kontrataków.
Następnego dnia wojska Kleeberga ponownie przejęły inicjatywę. Mobilność jednostek, znajomość terenu oraz zdolność do szybkiego koncentrowania sił pozwoliły Polakom odnieść znaczące sukcesy taktyczne.
4 października do walki wkroczyła niemiecka 29. Dywizja Piechoty Zmotoryzowanej. Szczególnie zacięte walki toczyły się w rejonie Adamowa i Woli Gułowskiej.
Niemcy dysponowali wyraźną przewagą w środkach walki i zasobach. Mimo to polscy żołnierze nadal walczyli z determinacją, która budziła podziw, zwłaszcza w obliczu warunków, w jakich przyszło im prowadzić walkę.
Zmęczeni, z niedoborem amunicji i bez wsparcia lotniczego, nadal zajmowali swoje stanowiska i ruszali do walki.

Zwycięstwo, którego nie można było kontynuować
Umiejętności dowódcze generała Kleeberga pozwoliły jego zgrupowaniu przez kilka dni zachować spójność oraz zdolność do działań ofensywnych. Jego jednostki mogły pojawiać się w różnych punktach frontu, szybko koncentrować siły i przeprowadzać niespodziewane kontrataki.
Była jednak rzecz, której nie mogły rozwiązać ani odwaga, ani doświadczenie: kończyła się amunicja.
Artyleria miała coraz mniej pocisków, a zapasy zaopatrzenia były niewystarczające. Żołnierze byli skrajnie wyczerpani, a ranni potrzebowali pomocy. Kleeberg stanął przed tragiczną decyzją: kontynuować walkę, którą jego żołnierze nadal byli zdolni prowadzić, lecz do której nie mieli już niezbędnych środków materialnych.
Nie chodziło o brak woli walki.
Brakowało amunicji, aby kontynuować walkę.
Ostatni rozkaz
5 października generał Franciszek Kleeberg podjął decyzję o kapitulacji.
Decyzja ta nie była wynikiem moralnej klęski jego żołnierzy, lecz odpowiedzialności dowódcy, który zrozumiał, że dalsza walka jedynie zwiększyłaby liczbę ofiar, nie dając realnych możliwości zmiany sytuacji strategicznej.
Następnego dnia, 6 października, żołnierze SGO „Polesie” rozpoczęli składanie broni.
Po ponad miesiącu walk było to ostatnie wielkie polskie zgrupowanie wojskowe, które nadal prowadziło zorganizowaną walkę w kampanii 1939 roku.

Ostatni rozdział
Wraz z kapitulacją pod Kockiem zakończyła się ostatnia wielka bitwa Wojny Obronnej 1939 roku.
Kock nie jest jednak wyłącznie symbolem końca kampanii wojskowej.
Jest także symbolem woli armii, która mimo że jej kraj został napadnięty przez dwa mocarstwa, a najważniejsze miasta upadły, kontynuowała walkę tak długo, jak długo miała ludzi, broń i amunicję, aby ją prowadzić.
Generał Kleeberg nie mógł zmienić wyniku kampanii. Osiągnął jednak coś, czego niemiecka przewaga militarna nie zdołała odebrać jego żołnierzom: godność walki do granic własnych możliwości.
Dlatego, gdy wspominamy kampanię wrześniową 1939 roku, Kock zajmuje w niej szczególne miejsce.
Tam, w pierwszych dniach października, gdy klęska wydawała się już przesądzona, polscy żołnierze nadal ruszali przeciwko nieprzyjacielowi.
A kiedy w końcu nadszedł rozkaz złożenia broni, nie uczynili tego dlatego, że stracili odwagę do walki.

Uczynili to dlatego, że zabrakło już amunicji.
Bitwa pod Kockiem była ostatnim wielkim starciem kampanii 1939 roku, a zarazem jednym z jej najbardziej poruszających świadectw: świadectwem żołnierzy, którzy do ostatniej chwili pozostali wierni swojemu obowiązkowi.
Konsultant:
Dr Paweł Błażewicz
Bibliografia
Epler, Adam, Ostatni żołnierz polski kampanii roku 1939, Tel-Aviv, Sekcja Oświaty i Kultury Wojska Polskiego na Środkowym Wschodzie, 1942.
Fotografie
- Pomnik poświęcony generałowi Franciszkowi Kleebergowi i jego żołnierzom w Kocku. Autor: Andrés Chowanczak.
- Fragment ostatniego rozkazu generała Kleeberga na pomniku w Kocku: „Wiem, że będziecie, gdy będziecie potrzebni” („Wiem, że będziecie, gdy będziecie potrzebni”). Autor: Andrés Chowanczak.
- Tablica wskazująca wjazd do miasta Kock. Autor: Andrés Chowanczak.
- Polscy żołnierze podczas bitwy pod Kockiem.

Andrés Chowanczak
Ambasador Historii Polski



